Belka
Czwartek, 22 Listopada 2018   imieniny: Cecylia, Jonatan, Stefan
Rejestracja Witaj: Gościu, Zaloguj się
 
Belka
 

Wywiad z Łukaszem Niebudek - kandydatem do Rady Miejskiej

Data publikacji: 2018-10-18, Data modyfikacji: 2018-10-20
A A AWydrukDrukuj  
 
Łukasz Niebudek, pińczowianin, przedsiębiorca, właściciel restauracji Głodzilla, społecznik, współtwórca serwisu pinczow.com, podróżnik, pasjonat Ponidzia. Red. Skąd pomysł by wystartować w wyborach? Ł.N. Sam pomysł zrodził się jeszcze kilka dobrych lat temu, gdy mieszkałem w Anglii. Już wtedy dostrzegałem problem turystki w naszym mieście. Irytowało mnie, że nikt w tym kierunku nic nie robi. Postanowiłem zrobić to ja. Red. Czyli jesteś jednym z tych osób, co wróciła do kraju z emigracji. Co skłoniło Cię do takiej decyzji, bo przecież tendencja jest inna? Ludzie wyjeżdżają, a nie wracają. Ł.N. W Anglii mieszkałem pięć lat. Przez większość czasu pracowałem dla dużej firmy produkującej asortyment dla dzieci. Był to bardzo dobry czas dla mnie. Stałem się samodzielny, miałem możliwość poznania wielu fantastycznych ludzi i odwiedzić wiele pięknych miejsc. Jednak był jeden problem. Tęskniłem za krajem, a przede wszystkim za rodziną w Pińczowie. Red. Powrót do Polski był ciężki? Ł.N. Nie zupełnie. Oczywiście nie było lekko się przestawić, ale byłem świadomy tego co mnie czeka. Postanowiłem iść podobną ścieżką zawodową jak w Anglii, czyli praca na magazynie. Przez kilka miesięcy pracowałem w Pińczowie, jednak od zawsze byłem też zafascynowany miastem Kraków. Chciałem poznać to miasto, dlatego tam zamieszkałem i podjąłem pracę jako magazynier w firmie produkującej kawę zbożową Inka. Po trzech latach pracy w tej firmie, kierowałem już z powodzeniem magazynem i kiedy nabrałem doświadczenia w zarządzaniu, wspólnie z narzeczoną postanowiliśmy wrócić do Pińczowa, by tu żyć i tu otworzyć swój własny biznes. Red. Biznes, który bardzo szybko zyskał dużą aprobatę mieszkańców. Ł.N. Mieszkańców i nie tylko. Możemy się pochwalić, że przyjeżdżają do naszej restauracji mieszkańcy z innych powiatów oraz zdarzają się goście z innych województw, którzy specjalnie jechali, by spróbować naszych potraw. Choć głównymi klientami są oczywiście mieszkańcy Pińczowa. Jesteśmy szczęśliwi, że klienci do nas wracają i zachwalają nasze produkty. Red. Startujesz z Komitetu Wyborczego Wyborców Marka Omasty. Dlaczego stamtąd? Ł.N. Miałem propozycję startowania od różnych komitetów, jednak w większości były to komitety powiązane z partiami politycznymi. Ponieważ uważam, że o losach miasta i gminy powinni decydować mieszkańcy idący tam nie dla prestiżu czy przynależności partyjnej lecz z dobrowolnego oddolnego ruchu społecznego, by działać na rzecz miasta i mieszkańców, wybrałem komitet Pana Marka, bo właśnie takie osoby tam startują. Poza tym podobała mi się koncepcja połączenia doświadczenia samorządowego Pana Omasty ze świeżą krwią jaką mogą wnieść kandydaci. Red. Główną tezą Twojego programu jest sport, turystyka i rekreacja. Dlaczego właśnie te? Ł.N. Ponieważ czuję się w tych dziedzinach mocny. Studiowałem kierunek Turystyka i Rekreacja w Kielcach i w Krakowie, gdzie wykładali najlepsi wykładowcy z tych miast – z niektórymi z nich byłem w Pińczowie i byli zachwyceni naszym miastem, ale widzieli ten sam problem co ja. Warunki są, ale turysty żadnego. Poza tym dużo podróżuję wspólnie z narzeczoną. Odwiedziliśmy połowę krajów Europy i tam w takich miasteczkach jak Pińczów stawiają na turystykę. Z byle kamienia potrafią zrobić promocję. Szczerze mogę powiedzieć, że po zobaczeniu wielu miast i miasteczek w Europie, Pińczów wraz z całym Ponidziem, przy dobrze zaplanowanym działaniu turystycznym, mógłby być regionem, który turysta nie tylko z Polski, ale i zagranicy nie ominie szerokim łukiem, a tak niestety teraz jest. Natomiast sportem interesowałem się od zawsze. Sympatyzuję z lokalnymi klubami Nidą Pińczów i Victorią Pińczów. Od kliku lat zdaję relacje prasowe z meczy zarówno Nidy jak i Victorii. Byłem również pomysłodawcą skrótów video z meczy Nidy, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Red. To jak byś chciał zrobić z Pińczowa miasto turystyczne? Ł.N. Przede wszystkim zdaję sobie sprawę, że to długoletni proces, by Pińczów i Ponidzie były popularnym miejscem turystycznym. Najpierw chciałbym zacząć od prostych, mało kosztownych posunięć, np. wymiana oświetlenia na św. Annie, by można było wizytówkę miasta widzieć z daleka również w nocy. Należy zadbać o nasze zabytki m.in. basztę ogrodową, gdzie jest obecnie magazynek – wystarczy na początek tam posprzątać, powynosić niepotrzebne rzeczy. To samo tyczy się wzgórza zamkowego – tam wystarczyłoby chociaż od czasu do czasu skosić trawę i dać tablicę informacyjną, a do tej pory nikt tego nie robi. Red. Dlaczego Twoim zdaniem Pińczów, mimo swojej atrakcyjności nie jest miastem turystycznym? Ł.N. To pytanie należałoby skierować do włodarzy, tych obecnych, ale również ich poprzedników. Moim zdaniem Pińczów przespał moment, gdy mógł wykorzystać swoją popularność do tego, by nie zostać, a pozostać miejscowością turystyczną. Sądzę, że było to wtedy, kiedy zawieszono kursowanie kolejki wąskotorowej w kierunku Wiślicy. Bo obecnie taką atrakcję chciałaby każda gmina w Polsce. Problemem jest również słaba promocja Pińczowa, no i najważniejsze – słabo rozwinięta baza noclegowa. Red. Są przecież są domki nad zalewem, hotel przy targowicy czy budynek po internacie. Ł.N. Domków nad zalewem jest kilka i w sezonie większość zajętych jest przez grupy młodzieży sportowej, które przyjeżdżają od wielu lat na obozy. Hotel Nad Starą Nidą, to świetne miejsce, choć w głównej mierze funkcjonuje jako dom weselny. Budynek przy LO nie spełnia funkcji hotelowej i potrzebna byłaby tam reorganizacja sposobu funkcjonowania tego budynku. Na szczęście z roku na rok powstają na wsiach gospodarstwa agroturystyczne. To cieszy, choć wydaje mi się, że miasto powinno mocniej wspierać takie inicjatywy, by gospodarstw w okolicy Pińczowa przybywało. Red. Plan zrobienia z Pińczowa miastem uzdrowiskowym jest według Ciebie dobrym posunięciem? Ł.N. Każde działanie, które może przyciągnąć potencjalnego turystę jest dobre.  Dajmy na to sąsiednie Busko. Jeszcze 10 lat temu na uzdrowiskowej mapie Polski, Busko – Zdrój był na jej peryferiach. Teraz są w czołówce. Dlaczego? Uważam, że głównym motorem napędowym dla Buska było powstanie hotelu Słoneczny Zdrój – hotel który postawili w środku pola pomiędzy magazynami, teraz jest jednym z najpopularniejszych spa w Polsce, bo postawił na promocję i dobry marketing. Proszę wyobrazić sobie, że taki hotel stałby nad pińczowskim zalewem. Red. Nad zalewem ma powstać hotel. Ł.N. Ma albo nie ma. Na razie wiemy tyle, że działka najatrakcyjniejsza w mieście została sprzedana pod budynek fundacji i hotelu z restauracją, gdzie na razie to plac budowy od kliku lat. Teraz musimy mieć nadzieję, że budynek szybko ukończą, by mogli się tam pojawić turyści, choć z tego co się orientuję, obecny inwestor chce tam zrobić centrum rehabilitacyjno sportowe. Czyli przeciętny Kowalski nadal nie będzie miał gdzie przenocować. Red. To jakie masz na to rozwiązanie? Ł.N. Stworzyć takie warunki dla potencjalnych inwestorów, by Ci z chęcią zainwestowali swoje pieniądze w branżę hotelową. Inwestorów szukałbym wśród doświadczonych hotelarzy, którzy zagwarantowaliby ukończenie takiej inwestycji, ale najpierw trzeba uatrakcyjnić nasze miasto, żeby inwestor sam przyszedł do nas, m.in. przez szeroko pojętą promocję Pińczowa i Ponidzia. Red. Jakiś przykład? Ł.N. „U nas Kraków lokowano”, to hasło, które jakby mogło, to wykorzystałoby wiele miast. Można zachęcać akcjami bilbordowymi w dużych miastach jak Kraków do przyjazdu do naszego miasta. Może udałoby się obkleić w reklamy naszej małej ojczyzny busy lokalnych firm transportowych, które codziennie kursują do wielu dużych miast w Polsce. Musimy chwalić się tym co mamy: piękna przyroda, góry, rzeki, choć sądzę, że dużym kołem zamachowym w kierunku rozwoju turystki byłoby powstanie parków rozrywki. Po głowie mi chodzą dwa – jedno w Koperni – stworzenie osady z czasów Księcia Bolesława Wstydliwego czy miasteczka westernowego, ale to bardziej moje marzenie niż plan wyborczy, choć marzenia się spełnią. Red. Co chciałbyś powiedzieć wyborcom? Ł.N. Ważne, żeby iść na wybory i oddać swój głos na osobę, którą uważa się, że chce coś wnieść w rozwój naszego społeczeństwa, bo to całe piękno demokracji, że to my możemy  głosować i wybierać naszych przedstawicieli, by żyło nam się lepiej. Dziękuje za rozmowę. Artykuł Wywiad z Łukaszem Niebudek – kandydatem do Rady Miejskiej pochodzi z serwisu Serwis Internetowy Miasta Pińczów.

Pełna treść wiadomości na: pinczow.com/?p=50811
https:, Źródło artykułu: https:
 
Komentarze
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Autor:
Kod z obrazka:
Puste pole z komentarzem
Puste pole z podpisem
Wyszukaj
 
Kreska
Kreska
Dodaj artykuł
Najnowsze komentarze
 
    Kreska
     
    Polecane

    DOSTAWCY-INTERNETU-W-POLSCE-NAJLEPSZY-INTERNET

     




    Brak sond
     
    Newsletter
    Bądź na bieżąco z nadchodzącymi imprezami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.
     
     
    pińczowski

    Powiat pińczowski – powstały w 1999 roku w ramach administracyjnej reformy ma swoją siedzibę w Pińczowie. W skład powiatu znajdującego się w dolinie rzeki Nidy wchodzą następujące gminy: Pińczów, Działoszyce, Złota, Michałów, Kije.

    Teren powiatu w województwie świętokrzyskim to zaledwie 612 tys. km². Co ciekawe, prawie cały ten teren objęty jest różnymi formami ochrony. Wyróżnić można trzy parki krajobrazowe o niepowtarzalnych walorach estetycznych: Kozubowski Park Krajobrazowy, Nadnidziański Park Krajobrazowy i Szaniecki Park Krajobrazowy. Wśród innych atrakcji grzech nie wymienić szlaku turystycznego Madonny Ponidzia, pałacu Wielkopolskich w Chrobrzu, Ekspressu Ponidzie, Stadniny Koni w Michałowie (jedna z większych stadnin koni czystej krwi arabskiej w Europie) czy Ogrodu na Rozstajach.   

     

    Zgłoś uwagi - uzupełnij wszystkie pola